Interpelacja w sprawie perspektyw rozwoju Lubelszczyzny
Szanowny Panie Premierze! Ostatnie dane dotyczące kondycji gospodarczo-społecznej woj. lubelskiego przyprawiły mieszkańców Lubelszczyzny o znaczny niepokój. Niepokój ten pogłębiła przedstawiona w ostatnim czasie ogólnopolska strategia rozwoju, w której rząd wydaje się zapomniał o woj. lubelskim. Lubelszczyzna nigdy nie była liderem rozwoju gospodarczego w Polsce. Wiele jednak zakładów, w tym te o znaczeniu ogólnopolskim jak i międzynarodowym, całkiem sprawnie przeszło przez kryzys z początku lat 90. Jedynymi spektakularnymi upadkami były: Unitra w Lubartowie, Chełmskie Zakłady Obuwia i Zakłady Mięsne w Zamościu. Wydawało się, że dla tego regionu zmiany, które dokonywały się w Polsce, są ogromną szansą na dogonienie lepiej rozwiniętej Polskiej Zachodniej. Niestety ostatnie analizy mówią coś wręcz przeciwnego. Większość dużych zakładów przemysłowych Lubelszczyzny przeżywa głęboki kryzys. Brak inwestora strategicznego dla Lubelskiej Odlewni Żeliwa (dawny Ursus) doprowadził do upadku firmy i zwolnienia 1100 osób. Podobne problemy przeżywa puławska Żelatyna, poniatowska Eda i Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku. Mimo iż lubelskie to województwo typowo rolnicze, również zakłady przetwórstwa rolno-spożywczego mają ogromne problemy. Przejęty za długi zakład przetwórstwa owoców i warzyw w Milejowie został przekształcony z ogólnopolskiego potentata w mały lokalny zakład zagrożony zamknięciem. Brak decyzji rządowych co do przyszłości przemysłu cukrowego prowadzi na skraj przepaści lubelskie cukrownie. Sytuacja przemysłu spożywczego jest bez wątpienia związana z kondycją lubelskiej wsi, która tak jak w całej Polsce przeżywa w ostatnich latach bardzo ciężkie chwile. Równie dramatyczna sytuacja zaczyna się w sektorze bankowym, dotychczas najprężniej rozwijającym się w Lublinie. Z trzech lubelskich central bankowych pozostał już jedynie Wschodni Bank Cukrownictwa, którego przyszłość jest równie niepewna jak całej branży cukrowniczej. Nie ma już Pierwszego Komercyjnego Banku przejętego przez PBK w Warszawie, jak również Banku Depozytowo-Kredytowego wchłoniętego przez PeKaO SA. Wynikiem takich działań jest nie tylko utrata zaplecza finansowego dla regionalnego przemysłu, ale także zwolnienie ponad 300 osób. Jedną z najdotkliwiej odczuwanych na Lubelszczyź-nie decyzji rządowych jest przymykanie granicy ze Wschodem. Setki małych, rodzinnych firm było zmuszonych do zakończenia swojej działalności. Ucierpiały na tym głównie małe miasta, dla których kontakty przygraniczne były nierzadko głównym źródłem dochodów. Przytoczony powyżej obraz Lubelszczyzny pieczętują dane Urzędu Statystycznego dotyczące bezrobocia i średnich zarobków w przedsiębiorstwach. Podczas gdy w przedsiębiorstwach całego kraju średnie przeciętne zarobki wynosiły 2186 zł brutto, w woj. lubelskim nie przekraczały 1747 zł. Pod względem wielkości wzrostu płac w przemyśle Lubelskie zajmuje 11. miejsce w kraju, a bezrobocie wzrosło tu w ubiegłym roku o ponad 29%. Z 2,2 mln osób pozostających bez pracy około 70% utraciło prawo do zasiłku. Powyższe fakty niezbicie dowodzą, że podział Polski na kategorie A i B nie tylko jest wciąż żywy, ale w ostatnich latach wyraźnie się pogłębia. W Polsce B nie inwestuje zagraniczny kapitał, a wejście Polski do NATO i negocjacje członkowskie z UE zamiast pomóc wydają się być gwoździem do trumny rozwoju wschodniej Polski. Zresztą polski rząd daje tutaj nadzwyczaj wyraźne sygnały, zapominając praktycznie o Lubelszczyźnie w ogólnopolskich strategiach rozwoju. Brak w nich miejsca na autostrady, drogi ekspresowe, lotnisko, a nawet na naprawę nawierzchni dróg krajowych o międzynarodowym znaczeniu przebiegających przez woj. lubelskie. Panie Premierze! Czy rząd, którym pan kieruje ma jakikolwiek pomysł na rozwój woj. lubelskiego? Czy rząd zamierza w jakikolwiek sposób niwelować różnice społeczno-gospodarcze pomiędzy Polską wschodnią i zachodnią? Czy nieuwzględnianie w rządowych ogólnopolskich strategiach rozwoju żadnych większych inwestycji na terenie Lubelszczyzny jest potwierdzeniem teorii mówiącej, że Polska wschodnia jest obecnie ˝strefą buforową˝ NATO, w której ze względu na największe ewentualne zagrożenie działaniami wojennymi nie należy lokalizować znaczących inwestycji infrastrukturalnych i przemysłowych? Jeżeli tak, to czy wstąpienie polski do NATO oznacza dla mieszkańców Lubelszczyzny koniec marzeń o godnym wejściu do Europy? Zdaję sobie sprawę, że wejście Polski do UE jest związane z koniecznością uszczelnienia naszej wschodniej granicy. Wprowadzenie wiz dla naszych wschodnich sąsiadów oznacza jednak śmierć dla przygranicznej wymiany handlowej będącej podstawą utrzymania ogromnej rzeszy mieszkańców oraz motorem napędzającym rozwój małej, lokalnej przedsiębiorczości w woj. lubelskim. Czy w negocjacjach z UE nie należałoby w związku z tym wymagać od Unii przedstawienia konkretnych rozwiązań, które sprzyjałyby rozwojowi polskiej ściany wschodniej? Z szacunkiem Poseł Izabella Sierakowska Lublin, dnia 14 lutego 2000 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie konieczności przywrócenia ochrony podstawowych interesów narodowych i państwowych w systemie makroekonomicznym Polski
- Interpelacja w sprawie stacjonowania Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Koninie
- Odpowiedź na interpelację w sprawie polityki rządu wobec demoralizacji dzieci i młodzieży poprzez wykorzystywanie reklam propagujących przemoc i poniżanie godności człowieka
- Interpelacja w sprawie podjęcia działań mających na celu uratowanie przed upadłością Przedsiębiorstwa Ceramiki Budowlanej sp. z o.o. w Kazimierzy Wielkiej
- Odpowiedź na interpelację w sprawie sytuacji finansowej kadry zawodowej Wojska Polskiego w reprezentacyjnych zagranicznych placówkach MON